Muzyka disco polo towarzyszy nam już od dwudziestu lat. Jest bardzo popularna, lubiana, słuchana i tępiona, jak żaden inny gatunek muzyczny w naszej historii. Warto zastanowić się, jak to się stało, że muzyka, która nie wzywa do rewolty, nie chce zmieniać świata, nie obala porządku, władzy czy instytucji jest stale wyszydzana, bojkotowana i spychana na margines życia. Niewątpliwie twórcy i animatorzy tego gatunku muzycznego musieli komuś podpaść, przeciwko komuś się zbuntować. Samo podejrzenie, że łatwe, taneczne rytmy, oparte na nieskomplikowanych szablonach oraz dość proste teksty, mówiące o melodramatycznej miłości mogą być przejawem buntu, może wywołać niemałe zdziwienie. Przecież sami discopolowi muzycy podkreślają, że grają jedynie dla zabawy. Takiej, jaką można spotkać na weselach, zabawach w remizach, szkolnych potańcówkach. W tej muzyce nie ma nic wywrotowego, co wyjaśniałoby ogólną niechęć telewizji, stacji radiowych i ludzi zawodowo związanych z muzyką i rozrywką. W rzeczywistości jednak disco polo jest najbardziej undergroundową muzyką, jaką kiedykolwiek u nas tworzono. Jest tworzona, grana i sprzedawana poza oficjalnym rynkiem muzycznym. Nie można tego powiedzieć ani o punk rocku, ani o metalu czy o żadnym innym gatunku, który lubi powoływać się na swoją niezależność. W rzeczywistości każdy z nich już dawno został wessany przez medialno-producencką maszynkę do robienia pieniędzy. Ich sztuczny bunt służy w większości celom marketingowym. Prawdziwą przyczyną kłopotów disco-polo jest ogromna popularność i niezależność od bossów przemysłu muzycznego. Właśnie z tego powodu piosenek z tego nurtu próżno szukać na listach przebojów, a ich twórcom nie przyznaje się nagród muzycznych. Światowe koncerny, które opanowały rynek muzyczny i pod parawanem praw autorskich zarabiają miliony dolarów, nie lubią konkurencji. Disco polo właśnie taką konkurencję im stworzyło. W Polsce platynową płytę otrzymuje muzyk, który sprzedał 30 tysięcy egzemplarzy. Złotą płytę dostaje się za 15 tysięcy sprzedanych albumów. Mało które wydawnictwo z muzyką pogardliwie nazywaną chodnikową sprzedaje się w mniejszych nakładach. Dzieje się tak pomimo braku agresywnej promocji, męczącego lansowania w mediach, wywiadów w kolorowych pismach czy sztucznie wywoływanych skandali, mających zwrócić na artystę uwagę publiczności. Właśnie dlatego specjaliści od zarabiania na rozrywce chcieli skazać disco polo na zapomnienie. Do dziś wolą udawać, że takiej muzyki w ogóle nie ma.

Kategorie


Ostatnie wpisy